środa, 4 grudnia 2013

13. Prawda

Byłam wolna. Nareszcie znów byłam wolna. Wprost nie posiadałam się z radości. Galopowałam z Nigerem całą noc bez przerwy, aby dać upust naszym emocjom. W końcu tuż przed wschodem słońca zatrzymaliśmy się na odpoczynek, pod wielkim rozłożystym drzewem. Usiadłam przy samym pniu i zamknęłam oczy. Czułam wiatr który rozwiewał mi grzywe, trzepot skrzydeł Lily, a nawet bicie mojego serca.
- Em... Sode No Shirayuki...?
- Tak? - spytałam nie podnosząc powiek
- Wiesz... wtedy w stajni... ja myślałem że... zostawisz mnie tam i... - otworzyłam oczy i spojrzałam na Nigera.
- Nie ma o czym mówić. Na moim miejscu zrobiłbyś tak samo. - Niger pokiwał głową
- Kiedy tak rzuciłaś się do stajni ratować Alfreda to trochę się...
- Wkurzyłeś, zdziwiłeś? - spytałam. Ogier pokręcił przecząco głową
- Wręcz przeciwnie. Ucieszyłem się. Zrozumiałem wtedy, że nie jesteś taka pusta i obojętna na wszystko. Czasem potrafisz troszczyć się o innych. Jesteś dobra - gdy Niger skończył mówić ja wstałam gwałtownie i powiedziałam mu prosto w pysk:
- Nie myśl sobie, że jestem potulna jak baranek. Nie jestem dobra. Ja w przeciwieństwie do innych nie przepadam za ciepłą herbatką i pogaduszkami z przyjaciółmi. - Niger przełknął ślinę - A teraz siadaj, opowiem ci moją historię. - teraz ogier stanął jak słup soli - Ogłuchłeś? - spytałam sucho. Niger podszedł do pnia drzewa i usiadł. Zrobiłam to samo.
- Jeszce nigdy nikomu tego nie opowiadałam. Nawet Lily nie zna całej prawdy. Słuchaj, jeśli komukolwiek piśniesz choćby słowo to cię... - przerwałam i spojrzałam na zdenerwowanego ogiera. Westchnęłam i zaczęłam opowiadać. Niger wsłuchiwał się w każde moje słowo. Kiedy opowiadałam mu o "tajemniczym ogierze" wyglądał jak zaczarowany i nie wydawał nawet najmniejszych odgłosów. Mimo to jakoś przemyciłam fakt o przepowiedni szamanki.
- Więc sam widzisz. Jak mogę się zachowywać jak ty czy Li skoro tyle przeżyłam. Ja nigdy się nie zmienię. Nawet gdybym bardzo chciała. - spuściłam głowę i pomyślałam o moich rodzicach i rodzinnym stadzie. W pewnym momencie poczułam coś na grzbiecie. Obejrzałam się i zobaczyłam Nigera. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ogier przysunął się bliżej mnie, zamknął oczy i oparł na mnie głowę.
- Przepraszam. - szepnął - Nie pozwolę, żebyś jeszcze kiedyś była samotna. Nigdy... - jego słowa zadźwięczały mi w uszach. To samo powiedziała Lily. Miałam ochotę zrzucić Nigera i powiedzieć mu aby się ode mnie odkleił, ale jednak... nie mogłam. Jakaś niewidzialna siła drzemiąca głęboko we mnie nie pozwalała mi tego zrobić.
- Shirayuki. Skoro już i tak wiesz co mnie spotkało, mów mi Shirayuki. - Zamknęłam oczy i pozwoliłam ponieść się emocjom. Znów pomyślałam o rodzicach. Uśmiechali się do mnie i patrzyli na mnie. Czuwali nade mną. Otworzyłam  z powrotem oczy i spojrzałam w niebo. Ostatnie gwiazdy gasły wraz z wschodzącym słońcem. Mimo to zdołałam zobaczyć dwie z nich, które patrzyły na mnie z góry. To byli oni. Ci którym zawdzięczam życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz