Wpatrywałam się w niego dłuższą chwilę, z szeroko otwartymi oczami. Zgaduje że wyglądało to dosyć dziwnie ponieważ ów ogier odezwał się niepewnym głosem:
- Coś ci się stało? - otrząsnęłam się i po chwili wróciłam do swojego dawnego zachowania
- Nie. A teraz odejdź, nie mam ochoty na twoje towarzystwo.
- Oj, nie nie, czekaj. Mam na imię Niger. A ty? - zapytał
- Nie twoja sprawa - odparłam. Chciałam iść dalej, ale ten zagrodził mi drogę.
- Czekaj, proszę. - poprosił. Chyba nie wiedział co powiedzieć, bo zamilkł a ja skorzystałam z okazji i ruszyłam przed siebie.
- Był całkiem miły... i przystojny - odezwała się Lily.
- Och, daj spokój. To na pewno przypadek. Wyglądał jakby mnie spotkał pierwszy raz w życiu.
- Nie mówię, że nie... - Lily westchnęła i wleciała do mojej grzywy. A ja położyłam się na trawie i usnęłam.
***
Następnego dnia postanowiłam przejść się na spacer. Na moje nieszczęście znów spotkałam tego "przystojnego" ogiera. Gdy tylko mnie zobaczył natychmiast podbiegł w moim kierunku.
- Hej, pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się wczoraj. - uśmiechnął się
- A jakże - odparłam lekceważącym tonem
- Wczoraj dołączyłaś do stada, prawda? Li wszystko mi powiedziała. Nazywasz się Sode No Shirayuki tak?
- Nawet jeśli co ci do tego. - Niger nie poddawał się tak łatwo
- Przepraszam jeśli coś ci powiedziałem. Nie chciałem cię niczym urazić. - zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć z mojej grzywy wyleciała Lily
- Nie musisz jej za nic przepraszać. To nie twoja wina. Tylko jej charakteru. - powiedziała do Nigera ale niestety zwykły ziemski koń nie był w stanie zrozumieć mowy Mroźnego Motyla.
- Jaki ładny motylek. To twój zwierzaczek?
- Że niby jak?! - oburzyłam się - Lily to żaden zwierzaczek, to moja przyjaciółka i wiesz co... żegnam! - wściekła popędziłam galopem w stronę lasu. Chciałam jak najszybciej uciec od tego głupiego stada. W końcu zatrzymałam się pod jakimś wielkim rozłożystym drzewem. Lily nic nie powiedziała, tylko schowała się w mojej grzywie. A ja obrażona na cały świat i każde żywe stworzenie znów pozostałam sama. Towarzyszyły mi tylko łzy... i złamane serce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz