środa, 19 lutego 2014

24. Klacz z sercem

Ostatnie życzenie No spełniło się. Jej ostatnie słowa poruszyły wszystkie konie z obu stad. "Nie zapomnij". Nimi wyraziła całe swoje życie. Minęły trzy miesiące od jej śmierci. Każdy jeszcze długo opłakiwał No. Jedni głośno, drudzy po kryjomu, nocami, a jeszcze inni wyrażali swój smutek w ciszy. Ale mimo to każdy odczuwał wielki żal. Na swój sposób. Następnego dnia po śmierci mej przyjaciółki, Niger opowiedział jej historię Li, aby ona przekazała ją dalej. Ogier przeżywał stratę Shirayuki najbardziej ze wszystkich. Nigdy nie pogodził się ze śmiercią No. Ona była jego całym światem, on kochał ją ponad życie. Nie mógł zaakceptować tej bolesnej prawdy. Tak bardzo ją kochał. W chwili kiedy No uroniła swoją piątą łzę, Niger postanowił, że choćby wszyscy inni zapomnieli, on nie zapomni kim była dla niego No. Taki jest. Diabel spełnił prośbę Sode i zajął się Rosalią. Po zakończeniu wojny zrozumiał ile szkód wyrządził Stadu Wiecznego Życia. On i jego podwładni wspólnie pomagali przy porządkach w stadzie Li. Na szczęście okazało się że straty po obu stronach nie były wielkie, choć nie każdemu udało się przeżyć.
- Jak się trzymasz Li? - powiedział któregoś dnia Diabel. Klacz westchnęła
- Wciąż nie mogę się pogodzić z faktem że Sode... że już jej nie ma. Ale spokojnie ja jakoś sobie poradzę. Bardziej martwię się o niego - Li wskazała kopytem na karego ogiera siedzącego przy Samotnej Rzece - To on najbardziej ucierpiał podczas tej wojny - Diabel spuścił głowę
- To wszystko moja wina - powiedział - Gdybym tylko nie rozpoczynał tej głupiej wojny to ona... ona by żyła
- Nie obwiniaj się Diabel. Sode wiedziała że prędzej czy później ją to czeka. Słyszałeś te przepowiednie prawda? Tak musiało być. Ona na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Umierając udowodniła, że nawet tacy jak ona mają w sobie uczucia. I że nawet ty możesz się zmienić - alfa uśmiechnęła się delikatnie do ogiera. Diabel spojrzał klaczy prosto w oczy
- Li, dziękuję. - klacz uśmiechnęła się.
- Nie, to ja dziękuję. Gdyby nie ty, nie zdołalibyśmy się podnieść na równe nogi.
- Ale to przecież przez nas... nie, przeze mnie znaleźliście się w tej sytuacji. - zdziwił się Diabel. Li znów się uśmiechnęła
- Dla mnie nie ma znaczenia co stało się kiedyś. Ważne jest tylko to co dzieje się teraz. - Diabel kiwnął głową. Przywódcy obu stad zamilkli. Sfrunęłam z gałęzi na której siedziałam i poleciałam nad Samotną Rzekę. Wylądowałam na grzbiecie Nigera. Ogier spojrzał na mnie i uśmiechnął się smutno. Jak ja dobrze znałam ten uśmiech
- Hej Lily. - Niger wciąż był zrozpaczony. Jego rany już dawno się zagoiły, chociaż nie wszystkie...
- Wybacz mała. Gdyby nie ja, teraz siedziałabyś na grzbiecie Sode, a nie na moim.
- Nie mam ci tego za złe - powiedziałam, ale Niger nie mógł mnie zrozumieć. Uniosłam się z powrotem w powietrze i westchnęłam. Ogier również wstał i poszedł w swoją stronę. Zapewne czuł się winny temu co się stało. Mimo iż wszyscy powtarzali że nie miał z tym nic wspólnego. Mi też było ciężko. Choć wiedziałam, że któregoś dnia tak się stanie, że nie zniknę z tego świata na równi z No. Ja też byłam smutna. Poleciałam trochę wyżej i popatrzyłam z góry na miejsce w którym zazwyczaj przesiadywała, a z którego przed chwilą zszedł Niger. Unosiłam się nad nim, lecz nie wylądowałam. Trzepotałam skrzydełkami delikatnie i spokojnie. Od śmierci Sode śnieg nawet na chwilę nie przestał sypać. To pokazało jak bardzo No była kochana przez świat. Śniegiem padającym w lecie, ziemia chciała podziękować za wszystko co No zrobiła. Następnego dnia znów przyleciałam nad Samotną Rzekę. To był ostatni raz kiedy ją widziałam. Czułam że jeśli coraz bardziej będę wspominać No, tym bardziej będzie ją to bolało. Tego dnia kiedy po raz ostatni ujrzałam Samotną Rzekę, odeszłam. Nie wiedziałam dokąd się kierować, ani ile będę leciała. Może zdarzy się, że kiedyś spotkam jakąś samotną klacz, która będzie potrzebowała wsparcia innych. Być może będzie ona pusta i zamknięta w sobie, albo po prostu samotna i opuszczona. Zostanę z nią wtedy i na nowo nauczę cenić życie.

***

Jest jeszcze jedna rzecz której wam nie powiedziałam. Z pewnych źródeł dowiedziałam się, że na cześć No powstał przy Samotnej Rzece lodowy pomnik upamiętniający jej wierność i oddanie. Tak aby na zawsze pozostała w naszych sercach, a jej historia była przekazywana z pokolenia na pokolenie, tak aby już nikt nigdy o niej nie zapomniał. Po tych wydarzeniach Niger nie był już taki jak dawniej. Coraz więcej czasu spędzał nad Samotną Rzęką, miejscu, które tyle znaczyło dla No. Już nigdy nie okazał żadnej klaczy tego samego uczucia co Sode. On po prostu nie chciał o niej zapmnieć. Nigdy. Sode No Shirayuki była wyjątkową klaczą. Przez całe swoje życie była nazywana "Klaczą bez serca" . Zimna, pusta, samotna. To były pierwsze słowa które przychodziły na myśl tym którzy usłyszeli o niej po raz pierwszy. Lecz przy bliższym poznaniu ona wcale nie była taka jaką się wydawała. Tylko nieliczni mogli dostrzec że poprzez "samotność" No chciała ochronić tych których kochała i ochronić samą siebie przed bólem który wiąże się ze stratą bliskich osób. Nawet Shirayuki o tym nie wiedziała. Jedną z osób, które to odkryły byłam ja. Dzięki temu co No przeżyła w dzieciństwie stała się taka jaka jest. Nic na to nie poradzimy. Jednak w głębi serca No jest naprawdę wyjątkowa. A dzięki temu że żyła, zanim umarła dała wszystkim koniom na świecie nadzieję i wiarę w to że zarówno konie jak i ludzie mogą się zmienić na lepsze. Wystarczy tylko im pomóc i dać powód do życia. To prawda że istnieją rany tak głębokie, które nawet po zagojeniu pozostawiają trwałe i bolesne blizny. Jedną z takich blizn przez całe życie nosiła na sercu No. To dlatego pomimo chęci i wytrwałości nie mogła zaufać innym na tyle, na ile by chciała. Ale nawet z tą blizną, która pozostawiła po sobie wyraźny ślad, Sode umiała się zmienić. Chociaż po części, udowadniając, że każdy z nas ma w sobie choćby cień światła. I właśnie dlatego po jej śmierci, nikt nie nazywa ją już "Klaczą bez serca". Shirayuki stała się symbolem nadziei na lepsze życie. Symbolem, który wszyscy tak mocno kochali. A kiedy jakieś zabłąkane konie zawędrują nad Samotną Rzekę, na jej drugim brzegu zobaczą lodową rzeźbę. Spojrzą na nią, uśmiechną się i powiedzą:
- Tak, to Klacz z sercem. Klacz, która podbiła świat.

Sode No Shirayuki - Klacz z sercem. Ta lodowa rzeźba, stoi w Stadzie Wiecznego Życia przy Samotnej Rzece, aby uczcić pamięć klaczy, która chciała wybrać samotność, a która jednak wybrała miłość i poświęcenie. Nie stopnieje ona dopóty, dopóki istnieje choć jeden koń, który o niej pamięta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz